
Chyba mam rację, mówiąc, że każda matka lub ojciec chcieliby znać płeć swojego nienarodzonego dziecka. Choć niektórzy proszą lekarza, aby nie ujawniał płci dziecka, spodziewając się niespodzianki, nie mogę uwierzyć, że nie dręczy ich ciekawość. Dlatego chciałabym podzielić się z Wami metodą, która pozwala z dużą dozą pewności określić płeć nienarodzonego dziecka na wczesnym etapie ciąży, a nawet… przed poczęciem!
Pragnę zaznaczyć, że prawa autorskie należą do Nainy Władimirowej, a nie do mnie. (Praktykuje magię i wróżbiarstwo i pisze książki o swojej pracy. Chyba mieszka w Moskwie, ale kiedyś byłam nią zafascynowana).
Złożoność obliczeń polega na dwóch punktach:
- wyliczenie działa poprawnie pod warunkiem, że przed dniem poczęcia (planowanego lub faktycznego) nie doszło do aborcji, choć nawet w przeciwnym przypadku procent poprawności wyliczenia jest wysoki;
- Jeśli wyniki są takie same, rodzi się ten, którego krew jest, powiedzmy, silniejsza.
A oto samo obliczenie:
Wiek matki dzielimy przez 3 (krew kobiet zmienia się co trzy lata), a wiek ojca dzielimy przez 4 (krew mężczyzn zmienia się co 4 lata).
Znajomość przybliżonego dnia poczęcia jest niezbędna. Możliwe, że skończyłaś dziś 20 lat, ale zaszłaś w ciążę przedwczoraj, wczoraj, a nawet dzisiaj. W końcu jesteś liczona na podstawie wieku w dniu poczęcia (nawet jeśli jutro kończysz 35 lat, uważaj się za 34-latkę).
Jako przykład podam kalkulację moich rodziców dotyczącą płci ich przyszłego dziecka (spodziewali się mnie). Moja mama: 29 października 1954 roku, mój ojciec: 15 maja 1939 roku. A ja urodziłem się 19 września 1981 roku. Ale wróćmy do przybliżonego dnia mojego poczęcia (prawdopodobnie około 19 grudnia 1980 roku – odejmuję 9 miesięcy). Tego dnia moja mama skończyła 26 lat, a mój ojciec 41.
Mama: 26 : 3 = 8 + reszta 2 = 2
Tata: 41 : 4 = 10 + reszta 1 = 1
2 > 1, więc powinna urodzić się dziewczynka – co się rzeczywiście wydarzyło, jestem tego przykładem.
Naina Władimirowa pisze, że prawie nigdy nie popełniła błędów, ale ponieważ jestem „niewiernym Tomaszem”, postanowiłam sprawdzić wszystko sama (wszystkich po kolei: siebie, męża, rodziców, przyjaciół, znajomych, kolegów z klasy). Rezultat moich „badań”: na 42 sprawdzenia wynik był całkowicie odwrotny w 5 przypadkach, a kontrowersyjna sytuacja (gdy reszta jest równa, na przykład ona ma 30, ona ma resztę 0, on ma 40 – reszta również wynosi 0) wystąpiła w 8 przypadkach, pozostałe 29 przypadków zostało potwierdzonych.
Oczywiście, nie polecam wierzyć tym wyliczeniom w 100% (może to prowadzić do rozczarowania w przyszłości), ale myślę, że jest to kolejna aktywność dla kobiety w ciąży, która ją rozbawi, a być może i doda pewności siebie (w końcu matka często wyczuwa, kto tam zamieszkał).





